Matka stała naprzeciwko i patrzyła na mnie swoimi dużymi,błękitnymi oczami.Była piękna.Jasne,niemal białe włosy opadały miękkimi falami na smukłe ramiona,okalając jej twarz o bladej,nieskazitelnej cerze i delikatnych rysach.Ubrana jak zwykle w białe szaty stała,nerwowo bawiąc się palcami i patrząc tymi niewinnymi oczami.
Niepewnie kiwnęłam głową.Matka odetchnęła i uśmiechnęła się do mnie szeroko.
-Pamiętaj to wszystko co ci mówiłam.Na początku możesz być zdezorientowana,ale poradzisz sobie,wierzę w ciebie.
Znowu kiwnęłam głową.
-Chyba czas na mnie-powiedziałam głosem słabszym niż bym chciała.Bałam się.
-Twoja stela-mruknęła,podając mi przedmiot.Gdy tylko stela znalazła się w mojej dłoni kryształ na jej końcu rozbłysnął niebieskawym światłem.Matka przytuliła mnie ostatni raz i odwróciłam się w stronę złotej bramy.Przeszłam przez nią.Po obydwóch stronach stali strażnicy,ze złotymi włóczniami w rękach i serafickimi nożami przy pasach.Nie zwrócili na mnie uwagi.Obejrzałam się za siebie,ale matki już nie było,a brama bezszelestnie zamknęła się za mną.Nie było już odwrotu.Ostrożnie zeszłam po kamiennych schodach.Gdy dotarłam do krawędzi,ściągnęłam szaty i spojrzałam w dół.Właśnie nadeszła ta chwila,czas mojej próby.Nie miałam wyjścia.Mocniej ścisnęłam stelę w dłoni i skoczyłam.
***
Noc była gwieździsta i księżycowa.Jechałem wyboistą,opustoszałą drogą,marząc o cieplutkim łóżku i śnie.W skupieniu patrzyłem na drogę,kiedy kątem oka zobaczyłem jakiś błysk.Spojrzałem w tamtą stronę.Po niebie sunęła smuga światła...Spadająca gwiazda?Były rzadkością w tej okolicy.Nagle uświadomiłem sobie,że ten obiekt leci w moją stronę.No może nie w moją,ale bardzo blisko.Zatrzymałem samochód i patrzyłem jak spada coraz niżej i niżej.Usłyszałem huk,gdy "coś" zderzyło się z ziemią zaledwie kilka kilometrów ode mnie.Zdrowy rozsądek nakazywałby mi zawrócić.Ale nie byłem rozsądny.Z pieskiem opon ruszyłem w tamtym kierunku.
W kilka minut dotarłem na miejsce.Moim oczom ukazał się dość głęboki krater o średnicy kilku metrów.Gdy wysiadłem i podszedłem bliżej zobaczyłem w nim...właściwie sam nie wiedziałem co.Ogromne skrzydła o rozpiętości kilku metrów,pokryte białymi,długimi piórami,teraz lekko przybrudzonymi ziemią,wskazywałyby na jakiegoś dziwnego ptaka.Jednak kiedy skrzydła rozchyliły się zobaczyłem jasne włosy i kawałek nagiej skóry.Gdy postać uniosła głowę gwałtownie wciągnąłem powietrze.Nie mogłem uwierzyć własnym oczom.To była kobieta.
Hej,oto prolog,mam nadzieję,że wam się podoba :)Następny rozdział pojawi się jeśli będą 3 komentarze,po prostu chcę poznać waszą opinię.
Zajrzyjcie na bloga secret-fanfiction.blogspot.com
Kocham was
Foczka
Hej,oto prolog,mam nadzieję,że wam się podoba :)Następny rozdział pojawi się jeśli będą 3 komentarze,po prostu chcę poznać waszą opinię.
Zajrzyjcie na bloga secret-fanfiction.blogspot.com
Kocham was
Foczka