czwartek, 1 stycznia 2015

Chapter 1

LIAM'S POV

To była kobieta.Uniosła głowę i patrzyła na mnie dużymi,niebieskimi oczami.Wyglądała na przestraszoną,ale starała się tego nie okazywać.
-Uhmmm...nic ci nie jest?-spytałem,robiąc krok w jej stronę.Skuliła się i zasłoniła skrzydłami tak,że widziałem  tylko jej oczy.Uniosłem ręce w pokojowym geście.
-Nic ci nie zrobię-powiedziałem cicho,aby jej nie przestraszyć i zrobiłem kolejny mały kroczek w jej stronę-chcę ci pomóc.
Powoli się podniosła i...moje oczy rozszerzyły się i gwałtownie wciągnąłem powietrze,bo była całkiem naga.Chyba dopiero teraz sobie to uświadomiła,bo spojrzała na mnie z przerażeniem i gwałtownym ruchem zakryła się skrzydłami.Starała się nie patrzeć mi w oczy,policzki miała zaczerwienione.Ściągnąłem płaszcz i wyciągnąłem do niej rękę.
-Proszę,weź-zachęciłem ją.Zrobiła niepewny krok w moją stronę,potem drugi i kolejne,po czym ostrożnie wzięła ode mnie płaszcz,starając się mnie nie dotknąć.Okryła się nim szczelnie i posłała mi blady uśmiech.
-Dziękuje-powiedziała.Głos miała cichy,wysoki i melodyjny.
-Czy ty jesteś,uhmmm...no wiesz-jąkałem się,szukając dobrych słów.
-Aniołem-dokończyła za mnie-tak,jestem aniołem.Kto Cię tu wysłał,Łowco?
Patrzyłem na nią skonsternowany.O czym ona mówiła?
-Nie jestem żadnym Łowcą-powiedziałem wzruszając ramionami-chyba mnie z kimś pomyliłaś.
-Ale...twoja aura-gwałtownie pokręciła głową-jesteś człowiekiem?
Przyglądała mi się marszcząc brwi i zastanawiała się nad czymś.
-Tak.Chyba tak.Posłuchaj,wiem,że jesteś w szoku,ale chcę ci pomóc.Jesteś ranna?Potrzebujesz lekarza?
-Ranna?-zaśmiała się szorstko-chyba naprawdę jesteś człowiekiem,skoro zadajesz tak głupie pytania.
Zignorowałem jej złośliwy komentarz.
-Potrzebujesz pomocy?Noclegu czy czegokolwiek?-ciągnąłem.Kobieta zmierzyła mnie uważnym spojrzeniem,przechylając głowę na bok jak ptak.W końcu z rezygnacją wzruszyła ramionami.
-Proponujesz mi nocleg?-spytała cicho.Ironia zniknęła z jej głosu.Kiwnąłem głową.Co ja właściwie robiłem?Zapraszałem obcą kobietę,która podawała się za anioła,do domu.Prawdopodobnie zwariowałem,ale było w niej coś takiego,coś znajomego,co kazało mi tak właśnie postąpić.
-Chodź-rzuciłem i ruszyłem w stronę samochodu.Nie słyszałem jej kroków,ale wiedziałem,że idzie za mną.Otworzyłem drzwi od strony pasażera i czekałem aż wsiądzie,ale ona tylko stanęła obok i patrzyła na mnie.
-Gdzie jedziemy?-spytała.Przygryzała wargę,a jej skrzydła falowały w spokojnym,równym rytmie jej oddechu.Dziwne,srebrne znaki oplatały jej szyję.Anioły mają tatuaże?
-Do domu-odpowiedziałem w końcu-wsiadaj.

ANESTI'S POV

Nie był człowiekiem.Byłam tego pewna.Niemal czułam na skórze jego aurę.Aurę oznaczającą Łowcę.Lub demona.Wolałam wierzyć,że jest Łowcą,bo właśnie jechałam jego srebrnym,dużym samochodem do jego domu.Ale nie mogłam być niczego pewna.
-Co to za znak?-zapytał,wyrywając mnie z zamyślenia.Spojrzałam na niego zdezorientowana.Wskazał na moją szyję.
-Aaa,to.To są runy.Mam jeszcze na nadgarstkach-Pokazałam mu niewielkie,srebrne znaki na moich przegubach.
-Ten oznacza anielską moc-powiedziałam wskazując lewy nadgarstek-a ten nieśmiertelność.Gdy anioł się rodzi,lub wstępuje do nieba,zostaje naznaczony właśnie tymi znakami.
-A te na szyi?
-Te dostałam później-powiedziałam,w zamyśleniu dotykając gładkiej skóry,pokrytej rysunkami-każdy ma inną historię i przepraszam,ale nie chcę ci ich opowiadać.Przynajmniej nie teraz.
Nie mogłam nic mu powiedzieć.Nie mogłam,póki nie miałam pewności co do tego kim jest.Tylko kiwnął głową i skupił się na drodze.Milczał,aż dojechaliśmy do niewielkiego,piętrowego domu,otoczonego polami i z jednej strony lasem.Był stary i w pewien sposób uroczy.Żółte,otynkowane ściany,weranda z malowanego drewna i spadzisty dach.
Wysiadłam i odetchnęłam rześkim,nocnym powietrzem.Krótko przystrzyżona trawa łaskotała mnie w stopy,a podmuchy chłodnego wiatru wdzierały się pod poły płaszcza.Potrzebowałam butów i ubrań.
-Możesz spać w pokoju gościnnym-powiedział,gdy znaleźliśmy się w środku.Wnętrze domu wyglądało o wiele nowocześniej.Białe ściany,proste meble w stonowanych kolorach i sprzęty,których nie potrafiłabym używać.
-Ładnie tu-powiedziałam.
-Dzięki.Może chcesz wziąć kąpiel?-spytał.Kiwnęłam głową więc kontynuował-przyniosę ci coś do ubrania.
Po kilku chwilach podał mi naręcze ubrań i ręczników i wskazał drzwi do łazienki.Była spora i tak jak reszta domu,urządzona w minimalistycznym stylu.Stanęłam przed dużym lustrem i przyjrzałam się sobie.Byłam brudna od ziemi,za duży płaszcz wisiał na moich kościstych ramionach,a ogromne skrzydła,o złotawych piórach falowały za moimi plecami.Skupiłam się i spróbowałam je schować,tak jak mnie uczono.Uśmiechnęłam się z satysfakcją do swojego odbicia,gdy stały się całkiem niewidoczne.Wzięłam szybką kąpiel i założyłam czyste ubrania,które mi dał-szare spodnie dresowe,które ściągnęłam w pasie sznureczkiem i luźną czarną koszulkę z logo jakiegoś zespołu.Wsunęłam stelę do kieszeni spodni.Gdy on szedł w stronę samochodu,ja zdołałam ją odszukać i wsadzić do kieszeni płaszcza.Teraz chciałam mieć ją przy sobie.Tak na wszelki wypadek.
Wyszłam z łazienki i odnalazłam go w salonie.Siedział na kanapie i oglądał film,odtwarzany w dziwnej skrzynce,którą ludzie nazywali chyba telewizorem.Zajęłam miejsce po drugiej stronie sofy i uśmiechnęłam się do niego.
-Dziękuję Liam-powiedziałam cicho.
-Nie ma za...-urwał nagle i wyprostował się.Jego cera momentalnie stała się blada-nie mówiłem ci jak mam na imię.
Idiotka.To było chyba jedyne słowo,które w pełni mnie określało.Idiotka.
Zerwał się na równe nogi,dłonie zacisnął w pięści,aby opanować ich drżenie.
-Kim ty do cholery jesteś?Znasz mnie?-krzyknął.Czy znam cię Liam'ie?Znam.Znałam każdy szczegół jego twarzy.Znałam zarys jego szczęki,jego brązowe oczy i zmarszczki mimiczne wokół nich,od mrużenia oczu podczas śmiechu.Znałam go.
Podniosłam się i stanęłam na przeciwko niego,nasze twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów.Spojrzałam w te jego piękne,brązowe oczy o spojrzeniu czystym i radosnym.Były tak boleśnie znajome.
-Znam cię-szepnęłam,a do moich oczu napłynęły łzy.Nie powinnam tego mówić,jeśli był demonem,mógł to wykorzystać przeciwko mnie.Ale nie mogłam skłamać.Kłamstwo było grzechem-Liam,jestem twoim Aniołem Stróżem.


Hej słoneczka,no i jak wam się podoba rozdział 1?Proszę komentujcie,bo to naprawdę motywuje :)
Kocham was
Foczka


© Agata | WioskaSzablonów
Resurgere and Grinmir-stock